2011-11-26 21:12:23
Menedżer deblistów zadowolony z sezonu
Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski po roku, w którym doszli do finału US Open, po raz piąty występują w ATP World Tour Finals w Londynie, gdzie po raz drugi z rzędu doszli do półfinału. Menedżer tenisistów Nikodem Jaworski ocenia sezon jako raczej dobry.
O godzinie 18.15 czasu miejscowego (19.15 polskiego) debel Siemens AGD Team Polska, rozstawiony z numerem ósmym, zmierzy się z Maheshem Bhupathim i Leanderem Paesem z Indii (nr 5.). Na zwycięzców już czekają w finale Białorusin Maks Mirnyj i Kanadyjczyk Daniel Nestor (3.), którzy w grupie B pokonali w drugim meczu polską parę.
- Niezależnie od tego czy Mariusz i Marcin awansują dziś do finału w O2 Arena czy nie, to można obiektywnie stwierdzić, że ten sezon był w sumie udany. Na pewno w jego środkowej części było trochę słabo, ale końcówka, jak zawsze zresztą, była dobra. Pierwszy wielkoszlemowy finał w US Open można chyba śmiało nazwać jednym z ważniejszych wydarzeń w polskim sporcie w tym roku - powiedział Nikodem Jaworski.
- Zresztą wyjście z grupy do półfinału turnieju masters, ich trzeciego w pięciu startach, też zasługuje na uznanie. W końcu po raz drugi z rzędu znaleźli się w czołowej czwórce debli startujących w imprezie nazywanej nieoficjalnymi mistrzostwami świata ATP. To sukces nie tylko tenisa, ale i polskiego sportu w ogóle. Niewielu mamy w kraju sportowców, którzy przez 4-5 lat potrafią utrzymać wysoki poziom i być cały czas w ścisłej światowej czołówce, regularnie wygrywając z najlepszymi. To niezły prognostyk przed przyszłorocznymi igrzyskami w Londynie. Jeśli chodzi o olimpiadę, to wyniki Polaków i ich rankingi wskazują, na możliwość walki nawet o trzy medale: w singlu kobiet, męskim deblu oraz grze mieszanej - dodał.
Przed sezonem Fyrstenberg i Matkowski zapowiadali, że priorytetem dla nich będą starty w Wielkim Szlemie. W styczniu dotarli do ćwierćfinału w Australian Open, ale później odpadli w pierwszych rundach Roland Garros i Wimbledonu, by we wrześniu w Nowym Jorku osiągnąć pierwszy w karierze finał.
Poza tym w dziewięciu imprezach ATP Masters 1000 odnotowali dwa półfinały - w Monte Carlo i Szanghaju, a także ćwierćfinały w Madrycie, Montrealu, Cincinnati i paryskiej hali Bercy. Nie wygrali żadnego turnieju ATP, ale w lipcu zwyciężyli w sopockim challengerze BNP Paribas Polish Open.
- Kibice śledzący rezultaty Mariusza i Marcina przez większość roku mogli czuć niedosyt. Wiele występów było poniżej oczekiwań, ale taki jest sport. Kiedy nie ma formy, trzeba mozolnie gromadzić punkty, czekając na przełamanie złej serii. Ale finał US Open i teraz półfinał turnieju masters w Londynie to wyniki świadczące o potencjale FM Team, choć na pewno liczyliśmy na więcej. Budujące jest to, że nawet w tych słabszych momentach sezonu kibice nie zwątpili, czego dowodem były liczne pozytywne komentarze na Facebooku, stale rosnąca liczba fanów, czy pełne trybuny na pokazowym meczu w Warszawie i gorący doping podczas challengera w Sopocie. To ważne, że mogą liczyć na wsparcie nie tylko wtedy kiedy są na topie, ale i w gorszych momentach - uważa Jaworski.
W połowie roku polski debel zyskał nowego sponsora, który niedawno zdecydował się przedłużyć współpracę również na przyszły sezon.
- Ten rok był udany dla Marcina i Mariusza również w sensie marketingowym, bowiem do grona partnerów: Siemensa, Adidasa i Babolata, dołączył Tauron Polska Energia. To kolejny krok w naszych planach budowy FM Team, zapoczątkowanej w 2008 roku. Finałem US Open nasz debel udowodnił sponsorom, że warto w niego inwestować. Dobry występ w Nowym Jorku przyniósł sporo publikacji prasowych i wywiadów telewizyjnych, w Polsat News czy TVN24, a nawet w programie Kuby Wojewódzkiego. To potwierdzenie, że polscy tenisiści - nie tylko Mariusz i Marcin - mogą być świetnym "produktem", choć może to słowo nie brzmi najlepiej - dodał Jaworski.